W pierwszym z 4 turniejów organizowanych przez Snooker House Rzeszów oraz Rzeszowską Akademie Gier Logicznych Talent (Raglot) do rywalizacji stanęło 20 zawodników. Oprócz graczy ze stolicy Podkarpacia do rywalizacji włączyli się sympatycy snookera m.in z Gliwic, Lublina, Nowego Sącza. Organizatorzy rozlosowali grupy i mimo że data turnieju wskazywała na weekend pierwsze mecze zostały rozegrane już w czwartek.

Faza grupowa

Faza grupowa przebiegła sprawnie, pewni awansu bez straty frejma byli Mateusz Nikipiło i Marek Drobot, pozostali gracze musieli włożyć zdecydowanie więcej energii, aby być pewnym awansu do kolejnej fazy rozgrywek. Bardzo dobrze w fazie grupowej zaprezentował się reprezentant z Krosna Marcin Kolanko. W grupie pokonał wszystkich przeciwników a frejma stracił z zawodnikiem z Gliwic Michałem Szpilą. Wielką niewiadomą był zawodnik z Jarosławia Bartek Gołąb, w fazie grupowej przegrał tylko i aż z Mateuszem Wąsem. W decydującej partii to Bartek wbija czarną na frejma, ale niestety cieszy się tylko kilka sekund bo biała bila wędruje do środkowej kieszeni i to ostatecznie przeciwnik wychodzi z pierwszego miejsca w grupie.

Faza pucharowa

Faza pucharowa to kolejny dzień rozgrywek. W last 16 szykuje się ciekawy pojedynek Piotrka Bujnego z wcześniej wspomnianym Bartkiem Gołębiem. Piotrek pokazując solidnego snookera wygrywa 2:1 i przechodzi do kolejnej fazy turnieju. W ćwierćfinale każdy śledzi wynik dwóch rywali z Rzeszowa. Marek Drobot mierzy się z Łukaszem Nikipiło. Tym razem to Marek wychodzi zwycięsko z pojedynku i w półfinale trafia na Mateusza Wąsa, który na drugim stole wygrywa 2:1 z Marcinem Kolanko. Marek wygrywa 2:0 z Mateuszem i czeka na drugiego finalistę. Na górze drabinki kolejnych przeciwników odprawia z kwitkiem Mateusz Nikipiło, który bez straty frejma melduje się w finale.

Finał

W finale spotykają się Marek Drobot i Mateusz Nikipiło. Obaj grają zapobiegawczo i sporo w tej grze odstawnych, taktyki i bezpiecznych uderzeń. Widać, że każdemu z graczy zależy na tym, aby nie popełnić błędu i ostatecznie być na prowadzeniu w każdym z frejmów i całym meczu. Spotkaniu co cieszy nas bardzo przyglądają się kibice. Przy pięknych zagranicach pojawiają się brawa, a przy tych w których zabrakło niewiele można dostrzec grymasy na ich twarzach. Ostatecznie Mateusz zwycięża 2:0 i bez straty frejma w całym turnieju może cieszyć się z pierwszego miejsca. Kolejny turniej najprawdopodobniej początkiem czerwca, a tymczasem możecie rzucić okiem na ranking po pierwszym turnieju.

Do zobaczenia.